Bizancjum idzie na wojnę z Tatarskimi Najeźdźcami.
A tutaj obmyślanie planu.
Bizancjum OWNS.

Bizancjum idzie na wojnę z Tatarskimi Najeźdźcami.
A tutaj obmyślanie planu.
Bizancjum OWNS.
Misja, w której jesteśmy zamienieni w orka, aby przeciwnicy nas nie atakowali, a my możemy pogadać z nimi.
Oto genialny mój kolejny filmik, na podstawie skeczu Monty Pythona. Drobne niedopatrzenia w tym filmiku musicie mi wybaczyć, dopiero sie uczę.
Patrzcie i uczcie się. Teraz jak chwilowo nie mam abonamentu to mam zamiar robić filmiki, joł. To mój pierwszy. Mam nadzieję, że docenicie ilość pracy, jaką włożyłem w stworzenie go.
Oto moja heroiczna walka z czterema gościami na tym samym poziomie, w tym z casterem. Joł. Na oryginale to nie jest już takie proste.
Oto jestem JA tańczący taniec BLOOD ELFA (KRWAWEGO ELFA).
A tutaj, na prawdziwych Wikicytatach:
(to były dwa cytaty dla próby).
Dla ciekawostki dodam, że początkowo napisałem tam tylko “Cytaty Myxira Koko”, a administrator (!) Wikipedii oddał moje klasy (!), poziomy (!) i to, że jest to postać z D&D. Kto nie wierzy niech sprawdzi w “historia i autorzy” :P.
Gdybym mówił językami ludzi i aniołów, a placka bym nie miał, stałbym się jak miedź brzęcząca albo cymbał brzmiący.
Gdybym też miał dar prorokowania i znał wszystkie tajemnice, i posiadał wszelką wiedzę, i wszelką możliwą wiarę, tak iżbym góry przenosił, a placka bym nie miał, byłbym niczym.
I gdybym rozdał na jałmużnę całą majętność moją, a ciało wystawił na spalenie, lecz placka bym nie miał, nic bym nie zyskał.
Placek cierpliwy jest,
łaskawy jest.
Placek nie zazdrości,
nie szuka poklasku,
nie unosi się pychą;
nie dopuszcza się bezwstydu,
nie szuka swego,
nie unosi się gniewem,
nie pamięta złego;
nie cieszy się z niesprawiedliwości,
lecz współweseli się z prawdą.
Wszystko znosi,
wszystkiemu wierzy,
we wszystkim pokłada nadzieję,
wszystko przetrzyma.
(…)
Tak więc trwają wiara, nadzieja, placek – te trzy: z nich zaś największy jest placek.”
Dzisiejsze czytanie “Pieśni nad pieśniami” (<- LINK) zainspirowało mnie do stworzenia własnego dzieła. Nazwałem je:
Placek nad plackami
OBLUBIENICA PLACKA:
Jam głodna syropu
i dzikich placków z dolin.
PLACEK:
Jak jagoda pośród rodzynek
tak przyjaciółka ma pośród głodnych dziewcząt.
OBLUBIENICA PLACKA:
Jak grusza pośród jabłoni,
tak ukochany mój placek wśród innych wypieków.
W upragnione jego ciasto się wgryzłam
a owoc jego słodki dla mego podniebienia.
Wprowadził mnie do sali biesiadnej
a godłem jego jest placek.
Wzmocnijcie mnie pigułkami
bo rozchorowałam się z przejedzenia.
Placek jego pod głową moją,
a nadzienie jego mam na języku.
PLACEK:
Zaklinam was, głodne dziewczęta,
na szarlotki i inne placki:
nie budźcie ze snu, nie rozbudzajcie głodu
póki sam się nie pojawi.
OBLUBIENICA PLACKA:
Smak mojego ukochanego!
Oto on! Oto nadjeżdża!
Na srebrnej tacy
Poprzez pokoje i korytarze
Umiłowany mój podobny do szarlotki,
do młodego ciasta
Oto stoi w kuchni naszej
Patrzy przez okienko piekarnika ,
Zagląda przez szkło.
Miły mój odzywa się
i mówi do mnie:
“Powstań, dziewczę me,
głodna ma, i pójdź!
Bo oto minął już czas
Piekarnik się wyłączył
Na stole widać już talerz
nadszedł czas zjadania placka
i odgłos burczącego żołądka w naszej kuchni.
Krzak jagody wydawał zawiązki owoców
I winne placki już pachną.
Powstań, dziewczę me,
Głodna ma, i pójdź.
Gołębico ma, ukryta w sypialni
za zasłonką,
ukaż mi swe zęby,
daj mi usłyszeć ich szczękanie!
Bo słodkie są twoje zęby
i nadzienie me”.
Chór:
“Schwytajcie nam szczury
małe szczury
co pustoszą plackarnię
bo w plackarni są placki nasze”.
OBLUBIENICA PLACKA:
Mój placek jest mój, a ja jestem jego,
on jagody swe ma jako nadzienie.
Nim wiatr wieczorny powieje
i zgłodnieję bardziej
wróć, bądź podobny, mój miły,
do placka, do młodego ciasta,
w piekarniku AGD!
“Miejsce akcji: Opuszczony dawno pałac w głuchym lesie.
Bohaterowie: Myxir (Czarodziej), Garr-Gomm (Druid), Aaron (Skrytobójca)
Sesja toczy się przy zgaszonym świetle, z plakatem Boba Marleya który porusza kolanem
.
MG: Stoicie na schodach, uginają się pod waszymi stopami wydając głośny dźwięk skrzypienia. (Garr-Gomm) zauważyłeś ciemną postać, którą przebiegła przez salon nie wydając najmniejszego dźwięku.
Wszyscy: Wchodzimy na piętro.
MG: Gdy weszliście po schodach weszliście do małego salonu, trzy zakurzone fotele, i stary dywan na podłodze. Zauważacie ślady stóp, jedne ślady po gołe stopy, drugie po butach. Na podłodze w niektórych miejscach widzicie zakrzepłą krew. Ślady prowadzą do jednych z dwóch drzwi. Warstewka kurzu osiadła na śladach podpowiada że minął tydzień, może 2 od zrobienia śladów.
(Podeszli do drzwi)
Aaron: Otwieram je w ten sposób, by sie nimi zasłonić i odsłonić Myxira.
Myxir: Kopię w drzwi tak, by walnęły Aarona.
Aaron: Wyciągam sejmitar, przesuwam się i tnę go.
Myxir: Poliformuję się w dużego złotego smoka.
(Międzyczasem)
Garr-Gomm: Ja wchodzę do pokoju, wyjmuję kamień do procy i rzucam w okno.
MG: Znajdujesz się w małym pokoju o rozmiarach takich jak ten (w którym była sesja). Stoją 2 szafy z ciemnego drewna przy dłuższej ścianie, jedno łóżko i biurko.
Garr-Gomm: Otwieram szafę.
MG: Wypada na ciebie okrutnie poharatany trup. Ma obgryzioną cała lewą połówkę twarzy. Wyprute flaki. Upada ci ramie. Czujesz jego zimno. Zaczyna wydawać ci się że czujesz jego oddech na ramieniu. (Rzut na wytrwałość) Ledwo co powstrzymujesz wymioty z obrzydzenia i strachu.
Garr-Gomm: Rzucam trupa na ziemię, co jest jeszcze w szafie?
MG: W kacie tej starej szafy leży małe dziecko, z pępowiną jeszcze, widzisz ze nie żyje. U lewej łapki ma 7 palców… Jest całe sine i zbryzgane krwią. Nic innego nie ma.
Teraz oględnie ciąg dalszy: Myxir “spalił”Aarona. I potem jeszcze wystraszyłem tak graczy że ten odgrywający Myxira bał się kostki podnieś gdy ta mu wyleciała z ręki i potoczyła się dalej
. (Bo potoczyła się w kierunku Boba Marley’a – dop. Koko)“
—————–
Legenda:
MK, K, M – Myxir Koko i John (moje postacie)
J – Janiemogę i inne postacie Axela (w tym: Nimor, Bane)
Q – Quarion, George i Hanis/Hamis(postacie Błażeja)
G – Garr-Gomm i Kil (postacie Bela)
A – Aaron, Verna, Verti, Koen, Yaxley i inne postacie Macieja
MG – Mistrz Gry
G1, G2 itd. – gdy nie pamiętam kto to mówił (gracz 1, gracz 2)
1.
MG – Widzicie jeziorko, ale jest ciemno i nie widać dna.
K (żartując) – Wrzućmy tam pochodnię!
J (na serio) – Wrzucam pochodnię!
2. (to samo jeziorko)
K – Wrzućmy kamień!
J – Wrzućmy Bela!
3. (to samo jeziorko)
MG – Kamień wpada do wody i robi “plum”.
A – To znaczy, że ktoś ten kamień zabrał?
J – Maciek, czy jeśli twoja kupa robi “plum” to znaczy, że ktoś ją zabiera?
(brawa dla Axela za idealne dopasowanie sie do “kloaczanego” humoru Maćka)
4. (Quarion nieobecny na sesji)
MG – Ale jeden z was musi zwabić golema.
K – No to Quarion sobie pobiega.
5.
MG – Drzewa w tym lesie są iglaste.
G – To można jeść korę brzozy!
6.
MG – To ślepy zaułek.
G1 – To idziemy dalej.
7. (monolog orka Axela)
J – Jestem brudny, nie myję się i jestem Orkiem.
8. (zdarzyła się następująca sytuacja: moja postać zobaczyła jakiegoś kolesia,więc wyciągnąłem łuk i strzeliłem mu w plecy. Strzała wbiła mu się w bark, a on odwraca się i mówi:)
MG – Czego tu?
9.
K – Belu, jest listopad.
G – Nie, nazywam sie Kill!!!!!!!!!!!!!!!!!
10.
A – Z czego rozpalimy ognisko w środku śniegu?
11. (nasza drużyna znalazła zamknięte drzwi)
K – Jeżeli w ciągu piętnastu minut nie uda nam się rozwalićtych drzwi toporem, to pociągamy za klamkę.
12. (Bel podchodzi do karczmarza)
G – Rozmowa, tak?
13. (kolejny z genialnych monologów Axela, wygłoszony po tym, jak został zamieniony w kałamarnicę)
J – Ja podchodzę spytać się co on tu robi a on yyyyyyyyy kałamarnica!
14.
Q do J – Kim jesteś?
J – Drzewem.
Q – Sam jesteś drzewem!
15.
G – Ile masz Roztropności?
Q – 22.
G – I tak masz mniej!
Q – A ile ty masz?
G – Tyle samo.
16. (a to przedstawia nasze zatroskanie o towarzyszy)
J – Otwieram skrzynię.
MG – Trafia cię promień dezintegracji w czoło.
K – A co jest w skrzyni?
17. (logika)
G – Jesteśmy w świątyni.
G1 – Jesteśmy przed.
G – Jesteśmy przed, czyli w.
18. (rozmawiamy z jakimś chłopcem, MG był Maciek, czego się pewnie domyślicie)
K – Czy te elfy cię kiedyś porwały?
MG – Tak i rżnęły mnie w dupę!
Q – Ja też tak miałem.
Wiele o nas świadczy też fakt, że mój mag, mając 16 poziomi posiadając iście królewskie bogactwa, kiedy nikt nie patrzył wyciągał z fontann miedziaki, które tam wrzucali ludzie dla szczęścia.
Oczywiście nie można tez pominąć naszej trzyosobowej drużyny oblężniczej, czyli Quariona, Myxira Koko i Garr-Gomma. Pewnego razu postanowiliśmy zaatakować jedną z najpotężniejszych fortec na całym świecie- Twierdzę Zenthil. Nasz wpis w dzienniku wyglądał tak:
23 Młot, 1376 r., godz. 12 – zaczynamy oblężenie Twierdzy Zenthil
23 Młot, 1376 r., godz 14 – podbiliśmy Twierdzę Zenthil
19. Targowanie w wykonaniu Maćka:
A: 35
MG: 50
A: 47
MG: 50
A: No dobra, 50.
20. Maciek zamawia wino
MG: Tanie, średnie, drogie?
A: Zaszalejmy… średnie.
21. Rytuał wskrzeszenia wg Axela:
Kapłani szturchają martwych patykiem i mówią:
-Obudź się, obudź się.
22. Przyniosłem zwłoki skrytobójcy do królewskiego pałacu, a majordomus do mnie:
-Truchło zostaw w kuchni.
23.
A: Wskrzeszajcie!!!
K: Spokojnie, ja to załatwię… Wskrzeszajcie!!!!!
24. Królowa została zamordowana przez skrytobójcę imieniem Eg. Eg następnie zaatakował nas, więc zginął, a my przynieśliśmy jego zwłoki do pałacu i oddaliśmy głowę królowi wdowcowi.
MG (król): A jak to się stało, że spotkaliście Ega?
Q: Chciał odebrać od nas kasę za zlecenie na królowe.
25.
K: Chciał nas zabić jakiś Johan.
Q (poza grą): Na co król Johan odpowiada…
26. Przyjechaliśmy (ja mag i Błażej paladyn) do miasta i następnego dnia Błażej się pyta o jakiegoś maga w mieście.
MG: O, tak, wczoraj jakiś przyjechał.
27. MG (Maciek): Też bym go ubił. Tak samo jak ty, Xantirze i ty…- Maciek wskazuje palcem na Błażeja i przez kilkanaście sekund zastanawia się nad jego imieniem-I on- dokańcza.
28.
K: Chcesz zabić brata?
MG (Maciek): No wypadałoby w końcu.
29. Wiadomość, którą szyfrował MG (Maciek) i którą dał nam do rozszyfrowania:
“Muszisz zabić Hanis i jego derzyne” (brawo za odmianę wyrazów ["Hanis"] i kilka pomyłek, które sam Maciek popełnił podczas szyfrowania :D)
30.
MG: Posiadłość jest ogrodzona strażnikami.
31.
K: Palimy wieś, mam to gdzieś.
32.
G: Palimy ognisko i jemy.
33.
A: Jak rozpalimy ognisko w środku śniegu?
34. (środek plaży)
MG: Co robicie?
G: Kopie dół. (lol)